﻿<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Mówi Zbigniew Iwański">
<author_1="St. Wrotny">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="10">
<date="1953-10-04">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Tuż, po zawodach lekkoatletycznych w Warszawie, w czasie których nasz zawodnik Iwański zajął pierwsze miejsce w skokach w dal przed zawodnikami fińskimi, rozmawiamy z mistrzem.
— Nie jestem zadowolony z siebie — mówi Zbigniew Iwański. Byłem wprawdzie lepszy o 7 cm od Fina, ale powinienem był skoczyć jeszcze dalej. Wszakże mój rekord życiowy jest 7 m i 19 a tu uzyskałem nieco mniej.
— Czemu to tak trudno powtarzać swoje własne dobre wyniki. Przecież tutaj miał pan i doping publiczności i współzawodnictwo z doskonałymi zawodnikami zagranicznymi!
— Różne okoliczności wpływają na ostateczny wynik zawodnika. Temperatura powietrza, kondycja mięśni, kondycja nerwów. Poza tym... jestem jeszcze młodym skoczkiem. Skaczę — tak na poważnie — dopiero dwa lata. Ponieważ liczę teraz 25 lat, mam przed sobą jeszcze co najmniej 5—6 lat. Myślę, że poprawię swoje wyniki.
— Jaki jest rekord świata w skoku w dal i rekord Polski?
— Rekord świata — 8 metrów 13cm. Rekord Polski z ubiegłego roku 7 m 51. Jak pan widzi, mam więc długą drogę przed sobą.
— Wydaje mi się, że skok w dal jest łatwą dziedziną lekkiej atletyki. Czy tak jest istotnie?
— Bezsprzecznie łatwiej jest skoczyć w dal, niż rzucić oszczepem czy dyskiem. Istotą skoku w dal jest wielka szybkość rozbiegu i bardzo silne odbicie się nogą. Szybkość musi tu być nie mniejsza niż w stumetrówce. Koordynacja ruchów, obliczenie precyzyjne miejsca odbicia się, to dalsze utrudnienia. Wreszcie przychodzi sam styl skoku. Istnieją dwa style — piersiowy i nożycowy. W sumie — jak pan widzi — nie jest ten skok tak prosty jakby się zdawało.
— Jak jest różnica pomiędzy dwoma stylami, o których pan mówił?
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 



